Ostatnie zajęcia były emocjonujące. Mieliśmy obawy, że spotkanie z Czerwonoskórymi może się różnie dla nas skończyć.  Okazało się, że  fajka pokoju czyni cuda, nie zostaliśmy oskalpowani! Razem z szamanem wywoływaliśmy, wódz Apaczów – Winnetou – uczył nas  strzelać z łuku, budować tipi i wigwamy. W pióropuszach na głowie wzięliśmy udział w zawodach, podczas których . musieliśmy wykorzystać przyswojone za zajęciach wiadomości oraz  wykazać się indiańską celnością i precyzją.   Konkurs - dziewczyny czyli squaw (czytaj skło)  kontra chłopcy wygrali  wojownicy z męskiej drużyny.